Żona Kierowcy Tira
chwilunia123.blog.interia.pl
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
O mnie
chwilunia123
Słówko o mnie
Żona Kierowcy Tira.Dwoje małych dzieci i ciągła trauma rozstania.Czy uda mi się wygrać z samą sobą?Z moją samotnością?
Zobacz mój profil
Whisky - moja żono - jednak tyś najlepszą z dam
Już mnie nie opuścisz nie nie będę sam
Mówią - whisky to nie wszystko, można bez niej żyć
Lecz nie wiedzą o tym, że - że najgorzej to
To samotnym być, to samotnym być - nie
Ooooo, nie....!





Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
23534
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1640
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
1
Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie.

Archiwum
Rok 2012
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Żyj z całych sił, i uśmiechaj się do ludzi
bo nie jesteś sam.






Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat
Mój mały intymny, muzyczny świat
Gdy tak wspominam ten miniony czas
Wiem jedno, że to nie poszło w las
Dużo bym dał by przeżyć to znów
Wehikuł czasu - to byłby cud
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los
Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś



Przeczytałeś kliknij i zostaw ślad:)
Aktualna liczba głosów:
 
744
Podoba Ci się szablon? Zagłosuj:)
Aktualna liczba głosów:
 
11736
Notki
piątek, 17 luty 2012, 10:35
Marcel się spakował wczoraj na wieczór.
Poprosił o telefon i wykręcenie numeru do babci Oli.
Zadzwonił oznajmił jej że jutro po przedszkolu do niej przyjedzie i zostanie do niedzieli wieczór bo w poniedziałek musi wrócic do przedszkola.
Pytam się czemu tak bardzo chce jechać do babci. Na co usłyszałam odpowiedź ''bo się stęskniłem za bajkami które babcia ma w telewizorze''.
Mama ma inny kanał z bajkami niż my i leca tam inne bajki niz u nas. Powód rozbrajający wręcz.

Jutro przyjedzie Daniel. Mam nadzieje ze droga minie mu bez przygód bo bardzo zasypało wszytsko.
Córunia tatunia zostaje w domu.Bo Majka jest smyk i babcia Ola nie umie sobie dać z nią rady w domu nie przystosowanym do jej wieku. Czyt. dużo schodów które są niezabezpieczone.

czwartek, 16 luty 2012, 09:44
Miedzy notką a notką dzieje się tyle że jak już biorę się do pisania to mi się pisac nie chce.
W poniedziałek byłam na pogrzebie. Zmarła kolegi babcia z którą mieszkał.
I tak wszytsko do mnie wróciło jak bumerang.
Moja babcia z którą tez mieszkałm nie żyje już 7 lat....a wydaje sie jakby odeszła dopiero co.A dziadek...dziadek to już 10...
I najgoresz jest poukładanie swejego życia wśród pozostałościach po życiu tych co odeszli.
Tak jak Twardowski pisał ''Zostaną po nich buty i telefon głuchy'' ...Zostanie milion wspólnych spraw na których załatwienie nie ma szans.
Ulubiony kubek po kawie, niepościelane łóżko, otwarte okno...ulubiony fotel, miejsce, drzewo....
To wszytsko zostaje , oni odeszli....i w tym całym nieładzie trzeba znalesc siebie.
Zostaje smutek i żal .
Rozstanie bez pożegnania....


Auta dalej nie mam,. Ale mam zastępcze....i w tym owym zastępczym zamarzły mi dzisiaj drzwi od strony pasazera....problem jest taki ze nie da sie ich zamknąć wcale i tzreba jechac z otwartymi i ktos je musi trzymac. Zrobiłam patent z pasami i daje sobie rade.

śniegu dowaliło chyba z pół metra i żeby zawiesc marcela do przedszkola na 8 musialam dzisija wstac o 6.15 i isć odsniezac...a ze garaz z tyły placu to troche tego miałam ale do 7.30 odsniezylam.....jako tako... i dalej sypie a mnie na samą myśl się słabo robi.

5 tygodni temu zamkneli daniela kolegę we wiezieniu...lipa straszna...
Wczoraj ku mojemu zdziwieniu do mnie zadzwonił. Daniel za granicą to do mnie.
Mielismy w sobote do niego jechac na odwiedziny ale w ten weekend nie mozemy bo musi nas najpierw zglosic a to nie takie hop siup chyba...przynajmniej tak z tego wynika.

Dzieci odpukac zdrowe....mam nadzieje ze tak na dłuzej.

I to chyba tyle...
sobota, 11 luty 2012, 09:46
Przez ostatni tydzień wydarzyło się tyle ...że aż mi się rzygać chce...

1.Kuzynka ma mnie w dupie i pokazała do przesady jak bardzo.
2.Auta nie mam już tydzień - żadnego.
3.Pękła rura.Zalała klatkę.Zamarzł zbiornik wyrównawczy.
4.Jest zimno i do dupy.
5.Naprawa auta będzie kosztować 900 zł? Oby tylko tyle....

Optymistycznie że jak nie wiem co ....zaczynam weekend.
Odliczam do następnej soboty jak przyjedzie Daniel.
wtorek, 07 luty 2012, 11:01
Aborcja temat rzeka.
Ja nie będę się nikomu tłumaczyć.
Oczywiście nie jestem za usuwaniem zaawansowanych ciąż i tym podobnych.
Nie róbcie już ze mnie bezczułej istoty.Mam przeciez dwoje dzieci i kocham je z całego serca.
Ale są ludzie dla których zajście w ciąze jest zyciowa katastrofą i odbija sie pozniej wszystko na dziecku.
Wiec usuniecie niechcianej ciazy w fazie embriona....zreszta koniec tematu....nie chce mi sie rozpisywac na temat moich przemyslen na ten temat.
Ja bym nie usuneła.NIGDY.
I bym kochała. Zawsze!!!

Daniel jest w polsce. Zaledwie 70 km od domu. Do domu zajechac nie moze. A ja jak na ironie losu w niedziele oddałam auto w ręce mechanika i nie mam tak owego:((
Tak bez zastanowienia dzisiaj już byłabym w Sosnowcu...


niedziela, 05 luty 2012, 10:02
Ostatnio głowę ciągle zaprząta historia z Sosnowca.
 takie śliczne dziecko , nikomu nic nie winne.
Taka mała kochana istotka.

Wiecie co ....własnie dlatego jestem za aborcją.
Powinna być legalna i ogólnodostępna.Może to brutalne ale wtedy takich przypadków by nie było.
Bo później szkoda dziecka.
Szkoda tej rodziny i wszystkich tych pośrednio albo bezpośrednio byli związani z tym maleństwem.

środa, 01 luty 2012, 10:50
Boli mnie gardło i chyrlam jakbym miała wypluć płuca...
Marcel dalej chory , mało co mu przeszło tylko tyle że gorączki brak.
Majkę zresztą też pobiera...
A daniel na oko cierpi...ale w trasie.

Jest w Austrii i ciężko mu tam bo przez duze ilości śniegu drogi są pozamykane i musi szukać objazdów, objazdów objazdów itd...
Ja dzisiaj na termomentrze ujrzałam -21....
Dobrze że marcel ma ferie i nie chodzi do przedszkola...zreszta i tak jest chory więc by nie chodził.
A ja z rana na te trzaskające mrozy nie musze nosa wychylać.

Przytyłam....całe 1,5 kilo.....

Czy ja kiedyś wroce do formy z przed ciazy? zaczynam wątpić....;/
niedziela, 29 styczeń 2012, 18:13
Pojechał i jak zwykle jest rozgoryczenie.
Niedziela taka nie niedzielna.Sprzatałam , prasowałam,odkurzałam i robiłam wszytsko dla zabicia czasu aby ten dzień się skończył.
Po dwóch tygodniach Daniela obecności w domu jest jeszcze trudniej się osoić z tym że już pojechał.
A przy obecnym rozbiciu jeszcze trudniej.

Byliśmy wczoraj w szpitalu.Już drugi raz w tym tygodniu.
Po powrocie z szczyrku ze mną i moim kolanem. Gdzie po przeswietleniu okzało się że mam uszkodzoną łękotkę.
A wczoraj z danielem.Bolało go oko dwa dni...bolało do tego stopnia że zaczął sie zwijac z bólu.chciałam zobaczyć czy nie ma tam czegos i wyszukałam kawałek ;;czegoś '' wbitego w tęczówkę...W szpitalu usuneli,bólu mu zadali że ho ho...antybiotyk przepisali....i dalej boli bo się goi...
Miał opiłek po szlifowaniu czy cięciu czegos tam bo robili z tatą kompresor sami od podstaw.
I po tych dwóch dniach w oku , została tylko rdza.....

Zaliczyłam wczoraj wizyte prywatna u naszej pani doktor, gdyz marcel dostal 39,6 stopni gorączki,kaszlu kataru, dreszczy i wszytskiego w ciagu 3 godzin.

A teraz siedzę i napiję się chyba piwka z sokiem.Ot na poprawę nastroju.
czwartek, 26 styczeń 2012, 11:11
Sobota zbliza się nieubłaganie....
Mam go jeszcze tylko 2 dni....
Eh ten pierwszy tydzien urlopu był długi i wykorzystany w milionie procentów a ten...leci bo leci , dzien za dniem bez zadnej satysfakcji...i leci że zaraz zleci i dupa blada...

Mysle jechac do rodzicow na 2-3 tygonie...marcel bedzie mial ferie....wiec w przedszkolu nic go nie ominie....a moze u nich juz zostane? Albo bede wracac tylko wtedy jak daniel bedzie w domu?
Daniel się na to zgodził ...że jak tak mi będzie lepiej zebym jechała...
tylko jest ale...
Bo to że chce jechac jest spowodowane tym o czym nie chce pisac...
tym ze chce postawic na swoim....tym ze nie lubię SZCZEKAJACYCH PSÓW...
tym ze ostatnio tesknie bardziej niz przez te 4 lata...
tym ze chce odsapnąć...
tym że chce uciec?

Ale wszytsko TO to tylko JA...a dzieci?
A dzieci będą tesknic za domem i swoim łóżkiem i domownikami być moze tez....
Dzieci będą nie u siebie....na innych zasadach bez wlasnego prywatnego kąta....
Kochane tak samo albo i mocniej ale nie u siebie....

I co ja mam zrobic kiedy wszystko we mnie krzyczy ze mi zle? wszytsko pragnie jechac i złapac powietrza, a rozsadek nakazuje zostac?

wtorek, 24 styczeń 2012, 20:28
Jestem.
Wyjazd w 100% udany.Pogoda dopisała.śniegu było prawie po pas:) Dom ekstra.
Mężem można powiedziec że się nacieszyłam troszkę:)

W sobotę pojechaliśmy do znajomych do katowic na parapetówkę, wrócilismy w niedziele wieczorem. Ta impreza udana w 200%

W sobotę wydarzyło się jednak coś co nie powinno mieć miejsca.
Nawet nie chce mi się o tym pisać.
Więc pisac nie będę.
Dobrze że mam męża .I razem jesteśmy ze sobą ale i za sobą.

A ten pies co szczeka najgłośniej jest najmniej groźny...
niedziela, 15 styczeń 2012, 11:53
Bylismy wczoraj po motor....w takie wichury i zawieje wybraliśmy sie 200 km z przyczepą i jest:)

Suzuki RM 250 ♥♥♥

Jutro o 8 wyjezdzamy:)

Maja chora...ma zapalenie tchawicy....
Mnie bioli dziwnie brzuch od 4 dni ...nie na okres....nie na jelitówkę....boli jak go dotykam....

Daniel rozanielony ...ma nowy motor i pełnię szczęścia i wieczorem się z tego szczęścia tak odwdzięczył ajk nigdy...tak mega było!!!!:)

Będę ok. piątku:)


Zobacz serwisy INTERIA.PL