|
|
piątek, 17 luty 2012, 10:35
|
Marcel się spakował wczoraj na wieczór.
Poprosił o telefon i wykręcenie numeru do babci Oli.
Zadzwonił oznajmił jej że jutro po przedszkolu do niej przyjedzie i zostanie do niedzieli wieczór bo w poniedziałek musi wrócic do przedszkola.
Pytam się czemu tak bardzo chce jechać do babci. Na co usłyszałam odpowiedź ''bo się stęskniłem za bajkami które babcia ma w telewizorze''.
Mama ma inny kanał z bajkami niż my i leca tam inne bajki niz u nas. Powód rozbrajający wręcz.
Jutro przyjedzie Daniel. Mam nadzieje ze droga minie mu bez przygód bo bardzo zasypało wszytsko.
Córunia tatunia zostaje w domu.Bo Majka jest smyk i babcia Ola nie umie sobie dać z nią rady w domu nie przystosowanym do jej wieku. Czyt. dużo schodów które są niezabezpieczone.
|
|
Komentarzy:
5
|
|
czwartek, 16 luty 2012, 09:44
|
Miedzy notką a notką dzieje się tyle że jak już biorę się do pisania to mi się pisac nie chce.
W poniedziałek byłam na pogrzebie. Zmarła kolegi babcia z którą mieszkał.
I tak wszytsko do mnie wróciło jak bumerang.
Moja babcia z którą tez mieszkałm nie żyje już 7 lat....a wydaje sie jakby odeszła dopiero co.A dziadek...dziadek to już 10...
I najgoresz jest poukładanie swejego życia wśród pozostałościach po życiu tych co odeszli.
Tak jak Twardowski pisał ''Zostaną po nich buty i telefon głuchy'' ...Zostanie milion wspólnych spraw na których załatwienie nie ma szans.
Ulubiony kubek po kawie, niepościelane łóżko, otwarte okno...ulubiony fotel, miejsce, drzewo....
To wszytsko zostaje , oni odeszli....i w tym całym nieładzie trzeba znalesc siebie.
Zostaje smutek i żal .
Rozstanie bez pożegnania....
Auta dalej nie mam,. Ale mam zastępcze....i w tym owym zastępczym zamarzły mi dzisiaj drzwi od strony pasazera....problem jest taki ze nie da sie ich zamknąć wcale i tzreba jechac z otwartymi i ktos je musi trzymac. Zrobiłam patent z pasami i daje sobie rade.
śniegu dowaliło chyba z pół metra i żeby zawiesc marcela do przedszkola na 8 musialam dzisija wstac o 6.15 i isć odsniezac...a ze garaz z tyły placu to troche tego miałam ale do 7.30 odsniezylam.....jako tako... i dalej sypie a mnie na samą myśl się słabo robi.
5 tygodni temu zamkneli daniela kolegę we wiezieniu...lipa straszna...
Wczoraj ku mojemu zdziwieniu do mnie zadzwonił. Daniel za granicą to do mnie.
Mielismy w sobote do niego jechac na odwiedziny ale w ten weekend nie mozemy bo musi nas najpierw zglosic a to nie takie hop siup chyba...przynajmniej tak z tego wynika.
Dzieci odpukac zdrowe....mam nadzieje ze tak na dłuzej.
I to chyba tyle...
|
|
Komentarzy:
4
|
|
sobota, 11 luty 2012, 09:46
|
Przez ostatni tydzień wydarzyło się tyle ...że aż mi się rzygać chce...
1.Kuzynka ma mnie w dupie i pokazała do przesady jak bardzo.
2.Auta nie mam już tydzień - żadnego.
3.Pękła rura.Zalała klatkę.Zamarzł zbiornik wyrównawczy.
4.Jest zimno i do dupy.
5.Naprawa auta będzie kosztować 900 zł? Oby tylko tyle....
Optymistycznie że jak nie wiem co ....zaczynam weekend.
Odliczam do następnej soboty jak przyjedzie Daniel.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
wtorek, 07 luty 2012, 11:01
|
Aborcja temat rzeka.
Ja nie będę się nikomu tłumaczyć.
Oczywiście nie jestem za usuwaniem zaawansowanych ciąż i tym podobnych.
Nie róbcie już ze mnie bezczułej istoty.Mam przeciez dwoje dzieci i kocham je z całego serca.
Ale są ludzie dla których zajście w ciąze jest zyciowa katastrofą i odbija sie pozniej wszystko na dziecku.
Wiec usuniecie niechcianej ciazy w fazie embriona....zreszta koniec tematu....nie chce mi sie rozpisywac na temat moich przemyslen na ten temat.
Ja bym nie usuneła.NIGDY.
I bym kochała. Zawsze!!!
Daniel jest w polsce. Zaledwie 70 km od domu. Do domu zajechac nie moze. A ja jak na ironie losu w niedziele oddałam auto w ręce mechanika i nie mam tak owego:((
Tak bez zastanowienia dzisiaj już byłabym w Sosnowcu...
|
|
Komentarzy:
4
|
|
niedziela, 05 luty 2012, 10:02
|
Ostatnio głowę ciągle zaprząta historia z Sosnowca.
takie śliczne dziecko , nikomu nic nie winne.
Taka mała kochana istotka.
Wiecie co ....własnie dlatego jestem za aborcją.
Powinna być legalna i ogólnodostępna.Może to brutalne ale wtedy takich przypadków by nie było.
Bo później szkoda dziecka.
Szkoda tej rodziny i wszystkich tych pośrednio albo bezpośrednio byli związani z tym maleństwem.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
środa, 01 luty 2012, 10:50
|
Boli mnie gardło i chyrlam jakbym miała wypluć płuca...
Marcel dalej chory , mało co mu przeszło tylko tyle że gorączki brak.
Majkę zresztą też pobiera...
A daniel na oko cierpi...ale w trasie.
Jest w Austrii i ciężko mu tam bo przez duze ilości śniegu drogi są pozamykane i musi szukać objazdów, objazdów objazdów itd...
Ja dzisiaj na termomentrze ujrzałam -21....
Dobrze że marcel ma ferie i nie chodzi do przedszkola...zreszta i tak jest chory więc by nie chodził.
A ja z rana na te trzaskające mrozy nie musze nosa wychylać.
Przytyłam....całe 1,5 kilo.....
Czy ja kiedyś wroce do formy z przed ciazy? zaczynam wątpić....;/
|
|
Komentarzy:
1
|
|
niedziela, 29 styczeń 2012, 18:13
|
Pojechał i jak zwykle jest rozgoryczenie.
Niedziela taka nie niedzielna.Sprzatałam , prasowałam,odkurzałam i robiłam wszytsko dla zabicia czasu aby ten dzień się skończył.
Po dwóch tygodniach Daniela obecności w domu jest jeszcze trudniej się osoić z tym że już pojechał.
A przy obecnym rozbiciu jeszcze trudniej.
Byliśmy wczoraj w szpitalu.Już drugi raz w tym tygodniu.
Po powrocie z szczyrku ze mną i moim kolanem. Gdzie po przeswietleniu okzało się że mam uszkodzoną łękotkę.
A wczoraj z danielem.Bolało go oko dwa dni...bolało do tego stopnia że zaczął sie zwijac z bólu.chciałam zobaczyć czy nie ma tam czegos i wyszukałam kawałek ;;czegoś '' wbitego w tęczówkę...W szpitalu usuneli,bólu mu zadali że ho ho...antybiotyk przepisali....i dalej boli bo się goi...
Miał opiłek po szlifowaniu czy cięciu czegos tam bo robili z tatą kompresor sami od podstaw.
I po tych dwóch dniach w oku , została tylko rdza.....
Zaliczyłam wczoraj wizyte prywatna u naszej pani doktor, gdyz marcel dostal 39,6 stopni gorączki,kaszlu kataru, dreszczy i wszytskiego w ciagu 3 godzin.
A teraz siedzę i napiję się chyba piwka z sokiem.Ot na poprawę nastroju.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
czwartek, 26 styczeń 2012, 11:11
|
Sobota zbliza się nieubłaganie....
Mam go jeszcze tylko 2 dni....
Eh ten pierwszy tydzien urlopu był długi i wykorzystany w milionie procentów a ten...leci bo leci , dzien za dniem bez zadnej satysfakcji...i leci że zaraz zleci i dupa blada...
Mysle jechac do rodzicow na 2-3 tygonie...marcel bedzie mial ferie....wiec w przedszkolu nic go nie ominie....a moze u nich juz zostane? Albo bede wracac tylko wtedy jak daniel bedzie w domu?
Daniel się na to zgodził ...że jak tak mi będzie lepiej zebym jechała...
tylko jest ale...
Bo to że chce jechac jest spowodowane tym o czym nie chce pisac...
tym ze chce postawic na swoim....tym ze nie lubię SZCZEKAJACYCH PSÓW...
tym ze ostatnio tesknie bardziej niz przez te 4 lata...
tym ze chce odsapnąć...
tym że chce uciec?
Ale wszytsko TO to tylko JA...a dzieci?
A dzieci będą tesknic za domem i swoim łóżkiem i domownikami być moze tez....
Dzieci będą nie u siebie....na innych zasadach bez wlasnego prywatnego kąta....
Kochane tak samo albo i mocniej ale nie u siebie....
I co ja mam zrobic kiedy wszystko we mnie krzyczy ze mi zle? wszytsko pragnie jechac i złapac powietrza, a rozsadek nakazuje zostac?
|
|
Komentarzy:
3
|
|
wtorek, 24 styczeń 2012, 20:28
|
Jestem.
Wyjazd w 100% udany.Pogoda dopisała.śniegu było prawie po pas:) Dom ekstra.
Mężem można powiedziec że się nacieszyłam troszkę:)
W sobotę pojechaliśmy do znajomych do katowic na parapetówkę, wrócilismy w niedziele wieczorem. Ta impreza udana w 200%
W sobotę wydarzyło się jednak coś co nie powinno mieć miejsca.
Nawet nie chce mi się o tym pisać.
Więc pisac nie będę.
Dobrze że mam męża .I razem jesteśmy ze sobą ale i za sobą.
A ten pies co szczeka najgłośniej jest najmniej groźny...
|
|
Komentarzy:
3
|
|
niedziela, 15 styczeń 2012, 11:53
|
Bylismy wczoraj po motor....w takie wichury i zawieje wybraliśmy sie 200 km z przyczepą i jest:)
Suzuki RM 250 ♥♥♥
Jutro o 8 wyjezdzamy:)
Maja chora...ma zapalenie tchawicy....
Mnie bioli dziwnie brzuch od 4 dni ...nie na okres....nie na jelitówkę....boli jak go dotykam....
Daniel rozanielony ...ma nowy motor i pełnię szczęścia i wieczorem się z tego szczęścia tak odwdzięczył ajk nigdy...tak mega było!!!!:)
Będę ok. piątku:)
|
|
Komentarzy:
5
|